- Wasza Wysokość...
Monica weszła do pokoju dygając uniżenie.
-Co tam?- zapytał Książę.
- Wasza Królewska Mość, wybacz, że naruszam spokój twojego poobiedniego wypoczynku, ale jeden z Twoich poddanych zgłosił pokorną prośbę aby Wasza Wysokość zechciał zaszczyć jego przyjęcie wydawane z okazji nabycia nowej posiadłości.
-Kto?
- Czcigodny Geralt herbu Ciotek, lord Woli Okrzejskiej.
- Geruś? Jasne, mogę wpaść.
Monica zacisnęła usta.
-Mówiłam Ci Książe, żebyś dostosował język do pozycji społecznej.
-W sumie po co my się w to bawimy wszo?
Monica zaczerwieniła się starając się powściągnąć swą reakcję.
-Nie bawimy się- syknęła przez zęby- jesteś księciem a dopóki nie stać nas...to znaczy dopóki okoliczności nie sprzyjają nabyciu służby to ja będę pełnić podwójną rolę.
-Moja mama mówi, że wymyśliłaś to wszystko żeby dzięki mnie awansować w strukturze społecznej.
-Twoja mama- rzuciła Monica spode łba- nie wie nawet co znaczy słowo 'struktura' a jak będziesz jej słuchał to za 5 lat będziesz żonglował patelniami na targu w Lublinie.
-Kiedyś szanowałaś moich rodziców...
-Tak, zanim zorientowałam się, że to wszystko ułuda!- załkała Monica- zanim zorientowałam się, że z dawnej potęgi Twego rodu został tylko dywan na ścianie w kuchni Twoich rodziców! Ale dosyć!
Monica wzniosła swe oczy ku sufitowi ich kawalerki i wyciągnęła ręce w geście rozpaczy ale i triumfu.
- Teraz- rzekła- ja zajmę się Twoim wizerunkiem i uczynię z Ciebie....no jeszcze nie wiem kogo, ale kogoś z kogo mogę być dumna i kogoś z moich nadziei i snów.
- Telewizja mnie pytała ostatnio o moje sny i powiedziałem, że...
-Co!?- wrzasnęła Monika- co powiedziałeś???
- Pytali o sny i...
- Ale kto??
- No pani z mikrofonem podeszła i pytała przechodniów jakie maja sny i mnie też zapytała
- Czyli udzieliłeś wywiadu telewizyjnego!
- No nie wiem..po prostu wziąłem udział w sond...
- Cisza!- wrzasnęła świeżo mianowana księżna Cyganów- piszemy na pejsiku, że udzieliłeś wywiadu. A teraz chodź, przygotowałam już sztuczne palmy i trochę piachu,
- Po co?- wyjąkał zdumiony Gianni.
- Jezus! Wakacje na Karaibach, zapomniałeś?! Fejm na pejsie się sam nie robi pajacu..to znaczy Wasza Wysokość.
Geralt wyswobodził się z oparów zapachu Wulewu i gadania Pulpecji. Skupił się na wybraniu numeru Monici. Spodziewał się usłyszeć zwyczajowe "Przez twe nogi grubawe oszalałem...", który to hit Monica miała w muzyce na czekanie ale zamiast tego rozległy się dźwięki przypominajace jakaś pieśń religijną lub hymn.....
- Rezydencja książęca, słucham?
- Co?
- Chujów sto- zirytowała się Monica- ehm, to znaczy...w czym mogę służyć lordzie Geralcie?
- Naćpałaś się?
- Jezus, czego chcesz?
- Chciałem zapytać kiedy wpadniecie- mruknął Geralt z niechęcią.
- My nie wpadamy jak już a jedynie uświetniamy swoją obecnością różne wydarzenia. Może umknął Ci nasz post na pejsie, ale Karol jest księciem i oczekujemy stosownego traktowania.
- Widziałem herb na pejsie, zrobiłaś go w paincie?
- Możesz kpić Geralt, to kolejny krok do- Geralt usłyszał przewracanie kartek- do D-E-K-A-P-I-T-A-C-J-I,
- Dobra, ogarnij pizde księżniczko. Wpadacie czy nie?- Geralt próbował być hardy, ale wiedział, że lepsi tacy znajomi niż żadni.
- Jestem księżną a nie księżniczką ignorancie. Przybędziemy w czwartek wieczorem, czy termin ten Ci odpowiada? Pytam oczywiście z czystej uprzejmości.
- Chyba pasi. A jeszcze jedna rzecz, czemu zamieściłaś na fejsie zdjęcie, na którym obsypujecie się piachem na tle sztucznej palmy?
- Byliśmy na Karaibach. Palmy i piach są prawdziwe,
Geralt wybuchnął szczerym śmiechem.
- Tak sobie prawdziwe jak wasze tytuły. Nara
- Ty sanaw...
Geralt z satysfakcją nacisnął czerwoną słuchawkę.
- Geruś....- zaczepiła go Pulpecja- masz jakiś utytułowanych znajomych?
- Tak- parksnął śmiechem Geralt- bardzo utytułowanych. Widzę się w nimi z czwartek.
- Mogę też przyjść??- Puplecja jak zawsze łaknęła fancy towarzystwa,
- Dobra, weź wino i swoje tłuste dupsko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz