Monika siedziała przed komputerem ze łzami w oczach. Niewiele
rzeczy miało w jej życiu wartość, ale dobry fejm na pejsbuku był właśnie jedną
z nich. Ale na nic liczne fałszywe
konta! Na nic wszelkie starania i wysiłki! Posąg, który zbudowała sobie za życia na pejsbuku
drżał w posadach…. Usłyszała dzwonek do drzwi i z westchnieniem dźwignęła swe
90 kg. Geralt stał w progu z uśmiechem na twarzy.
-Cześć, co tam?- zapytał wesoło, ale widzą kwaśną minę swej
przyjaciółki, także posmutniał. A przynajmniej starał się posmutnieć. Gdy
Monika była zła, to jej trzy podbródki układały się w zabawną falę. Geralt
musiał użyć całej siły woli by nie wybuchnąć śmiechem, widząc jak fala przemieszcza
się w rytm kroków Moniki.
-Co się stało?- spytał uprzejmie.
-A jak myślisz?!- warknęła wściekle Monika.
-Tzatzik?
-Niestety…
Tzatzik nie odpuszczał. Od kilu tygodni prowadził
intensywną, internetową wojnę wymierzoną właśnie w Monikę. Początkowo radziła
sobie z jego zabiegami wykorzystując swoje fałszywe konta oraz groźby, ale
ostatnio i to przestało przynosić oczekiwane efekty. Tzatzik założył nawet
stronę Szkoła polskiego ojcostwa,
która skupiła ojców dzieci, których matki nie chcą płacić należnych alimentów
lub nie chcą nawet przyznać się do swoich pociech. Tzatzik zamieszczał na
stronie liczne zdjęcia smutnych dzieci, dodając do nich chwytające za serce
opisy w stylu:
„-Puk puk
-Kto tam?
-Na pewno nie mama Pamelki!”
Ostatni post zawierał zdjęcie smutnej Pameli z balonikiem w
ręku. Fotografia opatrzona była następującym opisem:
„-Puk puk
-Kto za hajs matki baluje?
-Na pewno nie Pamelka!”
Monika wiedziała, że nie da się tego czytać i nie płakać a
internauci byli wrażliwi na los dzieci. Otrzymywała ostatnio pogróżki od osób
przejętych losem Pameli, a akcja pozyskiwania 1% podatku na rzecz porzuconej
przez matkę Pameli, przyniosła Tzatzikowi dochód liczony w tysiącach złotych.
Monika bez efektu zamieszczała na stronie wyroki sądu i wyniki badań jasno
wskazujące, że nie jest matką dziewczynki, świat pejsbuka rządził się swoimi
prawami i nie liczyły się w nim fakty, a emocje i pozory. Te ostatnie, Tzatzik
potrafił tworzyć mistrzowsko.
- Jest tylko jedna rzecz, która może mi pomóc- stwierdziła
Monika.
-To znaczy?-spytał Geralt, który jednak wcale nie był
zainteresowany problemami Moniki. Fałsz i kariera to były jego prawdziwe imiona.
-Muszę znaleźć prawdziwą matkę Pameli.
-Niby jak?-prychnął Geralt.
- Nie wiem…na razie przydałoby się jakoś odwrócić uwagę tej
szui Tzatzika.
Monika myślała intensywnie, odruchowo przeglądając tablicę
na pejsie. Nowe zdjęcia dodała właśnie Anna Luba or should I say Maryja
Golgota, gdyż takie imię przybrała ta pobożna katoliczka by być bliżej swego
boga. Maryja wróciła właśnie z wielkanocnego wyjazdu na Filipiny, gdzie można
pełniej doświadczyć męki i zmartwychwstania. Maryja dodała mnóstwo zdjęć. Na
niektórych wisiała w uniesieniu przybita do krzyża, na innych brodziła we krwi
z błogą miną lub po prostu radośnie poddawała się biczowaniu. Monika zwróciła
jednak uwagę zwłaszcza na szczupłą sylwetkę Maryi (efekt 40 dniowego postu na
pustyni). Wzbudziło to niekłamaną zazdrość.
-Chuda suka- myślała zazdrośnie Monika- i to jej przybijanie
się do krzyża…niby poświęcenie, a pewnie wcale jej nie bolało. Takie chude ręce
to pinezka by przebiła a co dopiero gwóźdź…wszedł jak w masło. Kłamliwa suka.
Nie da się ukryć, że Maryja i Monika nie darzyły się
sympatią. Korzenie ich konfliktu sięgały zamierzchłych czasów szkoły średniej,
gdy to Monika podała Maryi (jeszcze wtedy Ance) serce na dłoni i dobroduszni
poradziła jej w kwestii stroju, a ta katolicka suka chwyciła biedne, moniczyne
serce i wdeptała w ziemię. Od tamtego czasu nie miały ze sobą kontaktu. Monika
nagle podskoczyła uderzając się jednocześnie w czoło.
-Mam!!-wrzasnęła, aż echo poniosło się po Czubach.
-Co?- spytał Geralt niezadowolony, że przerywa mu napawanie
się niedawno otrzymanym awansem (jak można się domyślić, nie była to czysta
sprawa, jeszcze do tego wrócimy).
- Wiem co zrobić już…Odciągnę tego wściekłego skunksa i za
jednym zamachem rzucę go wprost pod pociąg dewocji!
Monika lubiła kwieciste przemowy toteż Geralt czekał
spokojnie na wyjaśnienie.
-Wyślę Tzatzika na jego Golgotę! Jak mawiali mędrcy…na
każdego się znajdzie stos!!! Lub krzyż.