poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Odcinek 24




Monika siedziała przed komputerem ze łzami w oczach. Niewiele rzeczy miało w jej życiu wartość, ale dobry fejm na pejsbuku był właśnie jedną z nich.  Ale na nic liczne fałszywe konta! Na nic wszelkie starania i wysiłki!  Posąg, który zbudowała sobie za życia na pejsbuku drżał w posadach…. Usłyszała dzwonek do drzwi i z westchnieniem dźwignęła swe 90 kg. Geralt stał w progu z uśmiechem na twarzy.
-Cześć, co tam?- zapytał wesoło, ale widzą kwaśną minę swej przyjaciółki, także posmutniał. A przynajmniej starał się posmutnieć. Gdy Monika była zła, to jej trzy podbródki układały się w zabawną falę. Geralt musiał użyć całej siły woli by nie wybuchnąć śmiechem, widząc jak fala przemieszcza się w rytm kroków Moniki.
-Co się stało?- spytał uprzejmie.
-A jak myślisz?!- warknęła wściekle Monika.
-Tzatzik?
-Niestety…

Tzatzik nie odpuszczał. Od kilu tygodni prowadził intensywną, internetową wojnę wymierzoną właśnie w Monikę. Początkowo radziła sobie z jego zabiegami wykorzystując swoje fałszywe konta oraz groźby, ale ostatnio i to przestało przynosić oczekiwane efekty. Tzatzik założył nawet stronę Szkoła polskiego ojcostwa, która skupiła ojców dzieci, których matki nie chcą płacić należnych alimentów lub nie chcą nawet przyznać się do swoich pociech. Tzatzik zamieszczał na stronie liczne zdjęcia smutnych dzieci, dodając do nich chwytające za serce opisy w stylu:
„-Puk puk
-Kto tam?
-Na pewno nie mama Pamelki!”
Ostatni post zawierał zdjęcie smutnej Pameli z balonikiem w ręku. Fotografia opatrzona była następującym opisem:
„-Puk puk
-Kto za hajs matki baluje?
-Na pewno nie Pamelka!”
Monika wiedziała, że nie da się tego czytać i nie płakać a internauci byli wrażliwi na los dzieci.  Otrzymywała ostatnio pogróżki od osób przejętych losem Pameli, a akcja pozyskiwania 1% podatku na rzecz porzuconej przez matkę Pameli, przyniosła Tzatzikowi dochód liczony w tysiącach złotych. Monika bez efektu zamieszczała na stronie wyroki sądu i wyniki badań jasno wskazujące, że nie jest matką dziewczynki, świat pejsbuka rządził się swoimi prawami i nie liczyły się w nim fakty, a emocje i pozory. Te ostatnie, Tzatzik potrafił tworzyć mistrzowsko.
- Jest tylko jedna rzecz, która może mi pomóc- stwierdziła Monika.
-To znaczy?-spytał Geralt, który jednak wcale nie był zainteresowany problemami Moniki. Fałsz i kariera to były jego prawdziwe imiona.
-Muszę znaleźć prawdziwą matkę Pameli.
-Niby jak?-prychnął Geralt.
- Nie wiem…na razie przydałoby się jakoś odwrócić uwagę tej szui Tzatzika.

Monika myślała intensywnie, odruchowo przeglądając tablicę na pejsie. Nowe zdjęcia dodała właśnie Anna Luba or should I say Maryja Golgota, gdyż takie imię przybrała ta pobożna katoliczka by być bliżej swego boga. Maryja wróciła właśnie z wielkanocnego wyjazdu na Filipiny, gdzie można pełniej doświadczyć męki i zmartwychwstania. Maryja dodała mnóstwo zdjęć. Na niektórych wisiała w uniesieniu przybita do krzyża, na innych brodziła we krwi z błogą miną lub po prostu radośnie poddawała się biczowaniu. Monika zwróciła jednak uwagę zwłaszcza na szczupłą sylwetkę Maryi (efekt 40 dniowego postu na pustyni). Wzbudziło to niekłamaną zazdrość.
-Chuda suka- myślała zazdrośnie Monika- i to jej przybijanie się do krzyża…niby poświęcenie, a pewnie wcale jej nie bolało. Takie chude ręce to pinezka by przebiła a co dopiero gwóźdź…wszedł jak w masło. Kłamliwa suka.

Nie da się ukryć, że Maryja i Monika nie darzyły się sympatią. Korzenie ich konfliktu sięgały zamierzchłych czasów szkoły średniej, gdy to Monika podała Maryi (jeszcze wtedy Ance) serce na dłoni i dobroduszni poradziła jej w kwestii stroju, a ta katolicka suka chwyciła biedne, moniczyne serce i wdeptała w ziemię. Od tamtego czasu nie miały ze sobą kontaktu. Monika nagle podskoczyła uderzając się jednocześnie w czoło.
-Mam!!-wrzasnęła, aż echo poniosło się po Czubach.
-Co?- spytał Geralt niezadowolony, że przerywa mu napawanie się niedawno otrzymanym awansem (jak można się domyślić, nie była to czysta sprawa, jeszcze do tego wrócimy).
- Wiem co zrobić już…Odciągnę tego wściekłego skunksa i za jednym zamachem rzucę go wprost pod pociąg dewocji!
Monika lubiła kwieciste przemowy toteż Geralt czekał spokojnie na wyjaśnienie.

-Wyślę Tzatzika na jego Golgotę! Jak mawiali mędrcy…na każdego się znajdzie stos!!! Lub krzyż.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz