- Wiedziałaś, że nawiązaliśmy stosunki dyplomatyczne z nowym państwem?
-Jakim?-mruknęła Monica
- San Escobar....na południe od Westeros.
-Westeros...coś mi to mówi. Zapamiętaj ten San Escobar.
-Po co?
-Ech..-Monika przewróciła oczami- napiszemy na fejsie, że byliśmy tam na wakacjach.
-Tym razem nam uwierzą?-powątpiewał Gianni
Monica zacisnęła usta i głęboko nabrała powietrza na wspomnienie niedawnej porażki. Geralt zdemaskował ich na facebooku w związku z wakacjami na Karaibach.
-A propo...musimy zdecydować jakiego państwa jesteś księciem.
- Jak to zdecydować?- zapytał niewinnie- to mogę wybrać państwo i będę tam księciem?
- Matko boska królowo w przestworzach- powiedziała Monika wznosząc oczy ku sufitowi- nie zgłębiaj się w to, po prostu wymyśl nazwę. Chciałabym, żeby była stylowa, nowoczesna, ale czerpała jednocześnie z najlepszych historycznych wzorców....
- San Esco Wsza?
Monika załamała ręce z elegancko umalowanymi paznokciami, Wstała i zaczęła przemierzać kawalerkę w tę i z powrotem.... krok do przodu i powrót, krok do przodu i powrót...
-Nie...za mało historii...chciałabym coś w stylu Związku Socjalistycznych Republik Cygańskich...albo Trzecia Cyganeria....
- A były dwie pierwsze?- zapytywał przytomnie Gianni
-Cicho!A może Cygarea Północna? Dobra, nie ważne, muszę się skupić żeby równo pomalować paznokcie. Uprasowałeś żabot?
- Tak..ale nie rozumiem dlaczego na sylwestra mam iść w żabocie...mam fajną koszulkę z logo Play.
-Nie dobijaj mnie dziś. Powtórzmy jeszcze najważniejsze: jaką funkcję pełnisz w pracy?
- Jestem kierownikiem działu serwisowego firmy- wyrecytował grzecznie Gianni.
-DUŻEJ firmy- poprawiła go Monika- Dobra, a teraz trochę trudniej: jaką funkcję ja pełnię?
- Odkąd Cię zwolnili...- Gianni urwał widząc groźne spojrzenie- to znaczy sama odeszłaś...
- Żegnana...-podpowiadała Monica niczym sufler w kiepskim teatrze.
- ...żegnana łzami...teraz pracujesz na stanowisku kierowniczym.
- Brawo. Ale powtórz tekst jeszcze kilka razy. Nie mogą nas złapać na tej małej nieścisłości.
- A jeśli zapytają czego kierownikiem jesteś?
- Nie zapytają. A jeżeli tak, to masz paść w konwulsjach i udawać, że się dusisz.
Rozmowę przerwał dzwonek telefonu. Monika spojrzała z niesmakiem na wyświetlacz. Odkąd Geralt wyszedł z szafy przyznając się do nietolerancji glutenu, ich relacje nie były tak bliskie jak dawniej.
- Czego?- rzuciła do słuchawki?
- Minia do mnie dzwoniła bo ma pomysł.
-Ta, ona i pomysły. Czego chciała ta dziwka?
- Wiesz, że mają w czerwcu rocznicę ślubu?
-Tak...i?
- Chcą ją obchodzić dziś.
- Jak to dziś?!
- No tak, postanowili połączyć przyjęcia.
- A to suka- wysyczała Monica wiedząc jakim chujem podszyta jest ta propozycja Minii- i co, mamy im kupić pewnie prezent?
-Tak, ale to nie wszystko...
-Jak to nie wszystko?
- Oni postanowili przyspieszyć trochę i chcą jutro obchodzić Złote Gody. Czekaj, wejdź na fejsa, Minia pisze na grupie.
Moniak, nie wierząc własnym oczom, przeczytała wiadomość od wybranki Mateza. Matez....gdyby wiedział ile Monika musi wycierpieć żeby mieć z nim kontakt.
"Halo przyjaciele he he he- pisała Minia- w związku z tym, że nie sypnęliście kasą na ślubie, to na złote gody oczekuje bardziej obfitych prezentów" . Obfite to masz biodra, pomyślała Monica, ale napisała: "Minia, przecież wy macie 2 rocznicę ślubu w tym roku. A złote gody to 50"
"Tak, ale postanowiłam, że najlepiej obchodzić je dziś"
" To cudowny pomysł"-pisał Geralt- " Ja kupię tort!"
Monica zacisnęła zęby z wściekłości. Po chwili dostała od Geralta wiadomość prywatną: " Masz się zrzucić na ten tort".
Nieco później tego wieczoru, nowo mianowana para książęca wyruszyła na sylwestrową imprezę. Dzianni niósł whiskey własnej roboty (zabarwiona wódka) a Monica piękne koreczki z cebulki i kiełbasy.
-Sama klasa- mruczała do siebie księżna. W prezencie na Złote Gody niosła obraz.
- A jak się domyślą, że to wydrukowane z internetu?-martwił się Gianni.
- Nie domyślą się dopóki nic nie chlapniesz. Shut up and dance.
Tymczasem, w małej norce nieopodal sądu, Geralt stał podparty pod boczki nad wijącą się jak piskorz Pulpecją.
- Pulpa, kurwa, nie rób mi tego! Obiecałaś, że ze mną pójdziesz- Geralt z wściekłością zarzucił na szyję swój nowy fair trade cruelty free recykling vegan gluten free laktoza free szal. Pulpa leżała na łóżku i w dalszym ciągu bezczelnie się wiła.
-Nie dam rady, brzuch mnie boli, mówiłam Ci, żeby kupić wykrywacz składników pochodzenia zwierzęcego! Pewnie wczoraj w Vegan Loco mnie czymś nakarmili!
- Zdrowy rozsądek jest wykrywaczem! Po co jadłaś tą wegańską słoninę?
- Jestem...ała!!.. otwarta..ał!!...na nowe smaki!! Geralt...ja chyba muszę wezwać pogotowie..
-Pogotowie?!- prychnął oburzony weganin- a jaką masz pewność, że wenflony będą wegańskie? Poza tym...chcesz być leczona przez trupożerców?
-Nie- chlipnęła Pulpecja pokornie.
- To cierp ciało jak żeś chciało. Ja idę.
Geralt opuścił mieszkanie Pulpy. Cicho przemknął w stronę piwnicy, rozglądając się czy nie ma świadków. Uspokoiwszy się, postawił na podłodze białe pudełko z logo cukierni i z mściwym wyrazem twarzy stanął na nie.
cdn....
- Tak..ale nie rozumiem dlaczego na sylwestra mam iść w żabocie...mam fajną koszulkę z logo Play.
-Nie dobijaj mnie dziś. Powtórzmy jeszcze najważniejsze: jaką funkcję pełnisz w pracy?
- Jestem kierownikiem działu serwisowego firmy- wyrecytował grzecznie Gianni.
-DUŻEJ firmy- poprawiła go Monika- Dobra, a teraz trochę trudniej: jaką funkcję ja pełnię?
- Odkąd Cię zwolnili...- Gianni urwał widząc groźne spojrzenie- to znaczy sama odeszłaś...
- Żegnana...-podpowiadała Monica niczym sufler w kiepskim teatrze.
- ...żegnana łzami...teraz pracujesz na stanowisku kierowniczym.
- Brawo. Ale powtórz tekst jeszcze kilka razy. Nie mogą nas złapać na tej małej nieścisłości.
- A jeśli zapytają czego kierownikiem jesteś?
- Nie zapytają. A jeżeli tak, to masz paść w konwulsjach i udawać, że się dusisz.
Rozmowę przerwał dzwonek telefonu. Monika spojrzała z niesmakiem na wyświetlacz. Odkąd Geralt wyszedł z szafy przyznając się do nietolerancji glutenu, ich relacje nie były tak bliskie jak dawniej.
- Czego?- rzuciła do słuchawki?
- Minia do mnie dzwoniła bo ma pomysł.
-Ta, ona i pomysły. Czego chciała ta dziwka?
- Wiesz, że mają w czerwcu rocznicę ślubu?
-Tak...i?
- Chcą ją obchodzić dziś.
- Jak to dziś?!
- No tak, postanowili połączyć przyjęcia.
- A to suka- wysyczała Monica wiedząc jakim chujem podszyta jest ta propozycja Minii- i co, mamy im kupić pewnie prezent?
-Tak, ale to nie wszystko...
-Jak to nie wszystko?
- Oni postanowili przyspieszyć trochę i chcą jutro obchodzić Złote Gody. Czekaj, wejdź na fejsa, Minia pisze na grupie.
Moniak, nie wierząc własnym oczom, przeczytała wiadomość od wybranki Mateza. Matez....gdyby wiedział ile Monika musi wycierpieć żeby mieć z nim kontakt.
"Halo przyjaciele he he he- pisała Minia- w związku z tym, że nie sypnęliście kasą na ślubie, to na złote gody oczekuje bardziej obfitych prezentów" . Obfite to masz biodra, pomyślała Monica, ale napisała: "Minia, przecież wy macie 2 rocznicę ślubu w tym roku. A złote gody to 50"
"Tak, ale postanowiłam, że najlepiej obchodzić je dziś"
" To cudowny pomysł"-pisał Geralt- " Ja kupię tort!"
Monica zacisnęła zęby z wściekłości. Po chwili dostała od Geralta wiadomość prywatną: " Masz się zrzucić na ten tort".
Nieco później tego wieczoru, nowo mianowana para książęca wyruszyła na sylwestrową imprezę. Dzianni niósł whiskey własnej roboty (zabarwiona wódka) a Monica piękne koreczki z cebulki i kiełbasy.
-Sama klasa- mruczała do siebie księżna. W prezencie na Złote Gody niosła obraz.
- A jak się domyślą, że to wydrukowane z internetu?-martwił się Gianni.
- Nie domyślą się dopóki nic nie chlapniesz. Shut up and dance.
Tymczasem, w małej norce nieopodal sądu, Geralt stał podparty pod boczki nad wijącą się jak piskorz Pulpecją.
- Pulpa, kurwa, nie rób mi tego! Obiecałaś, że ze mną pójdziesz- Geralt z wściekłością zarzucił na szyję swój nowy fair trade cruelty free recykling vegan gluten free laktoza free szal. Pulpa leżała na łóżku i w dalszym ciągu bezczelnie się wiła.
-Nie dam rady, brzuch mnie boli, mówiłam Ci, żeby kupić wykrywacz składników pochodzenia zwierzęcego! Pewnie wczoraj w Vegan Loco mnie czymś nakarmili!
- Zdrowy rozsądek jest wykrywaczem! Po co jadłaś tą wegańską słoninę?
- Jestem...ała!!.. otwarta..ał!!...na nowe smaki!! Geralt...ja chyba muszę wezwać pogotowie..
-Pogotowie?!- prychnął oburzony weganin- a jaką masz pewność, że wenflony będą wegańskie? Poza tym...chcesz być leczona przez trupożerców?
-Nie- chlipnęła Pulpecja pokornie.
- To cierp ciało jak żeś chciało. Ja idę.
Geralt opuścił mieszkanie Pulpy. Cicho przemknął w stronę piwnicy, rozglądając się czy nie ma świadków. Uspokoiwszy się, postawił na podłodze białe pudełko z logo cukierni i z mściwym wyrazem twarzy stanął na nie.
cdn....
Dobrze się czyta :) Czekam na ciąg dalszy!
OdpowiedzUsuń