środa, 25 maja 2016

Początki w nowym miejscu bywają trudne. Dzianni i Monica także się o tym przekonali. Po przyjeździe do stolicy zamieszkali w hotelu robotniczym. Warunki, jakie tam panowały, można sobie wyobrazić...małe pokoje, karaluchy w toalecie, wspólna kuchnia...to ostatnie nie byłoby takie złe gdyby nie ONA. Wprowadziła się do hotelu w początkach listopada i od razu stała się główną rywalką kuchenną Monici. Gotowała non stop, dniami i nocami, nie dopuszczając Monici ani do dobrej kuchenki (dla naszej bohaterki zostawało tylko rozpalenie ogniska) ani do zlewu (Monica musiała topić śnieg lub zbierać deszczówkę). Nienawiść Monici była tym większa, że ONA była (pfu!)ruską. Sama jej postać mogła budzić niechęć. Średniego wzrostu, otyła ponad miarę, z wodospadem  kruczoczarnych włosów...ubierała się zwykle w pozszywane z niedźwiedzich skór koce. Wyglądała niczym sienkiewiczowska Horpyna, ale umyta. Należy tutaj oddać Monice sprawiedliwość, gdyż starała się nawiązać dobre relacje jak tylko umiała. Pewnego więc razu, Horpyna (tak ją nazwijmy na potrzeby tej historii), po wejściu do kuchni zastała taki o to widok: Monika siedziała w kucki przy swoim ognisku z rękami założonymi z przodu i gdy tylko ujrzała Horpynę poczęła podskakiwać wyrzucając nogi na bok niczym w kozackim tańcu a po chwili zanuciła:
-Gdzieś tam sponad czarnej wody, siada na koń kozak młody....-niestety, nie dane jej było dokończyć, gdyż Horpyna wystrzeliła do przodu niczym strzała ukraińskiego łuku użyta w walkach o Donieck i spoliczkowała biedną Monicę. Ta, zalewając się łzami, pognała w te pędy do swego ukochanego męża. Monica nie byłaby jednak sobą, gdyby się poddała.  Następnego dnia, powtórzyła swoje przedstawienie, z tą tylko różnicą, że zanuciła:
- Nalywajmo, brattia w krysztalewi czaszi, Szczob szabli ne braly, Szczob kuli mynaly, Holiwon'ky naszi.
Horpyna stanęła zaskoczona, ale po chwili powtórzyła manewr z poprzedniego dnia, a biedna Monica podczas haniebnego odwrotu zgubiła ostatnie krzesiwo i tego wieczoru, Ore ore jedli nieugotowany makaron.

Tymczasem zbliżały się święta. Monica wiedziała, że nie mogą pojechać na te święta bryczką z jednym koniem. Już od października myślała co począć. Dzianni tymczasem pracował w zakładzie mechaniczym na wsi pod Józefosławiem. Naprawiali zazwyczaj 20-letnie samochody mieszkańców okolicznych wsi.
-Kiti..mam pomysł-zagruchała nasza gołębica.
-No? Co tam?- Dzianni oderwał się na chwilę od swej ulubionej czynności, czyli jedzenia. Niestety nie pozostało to obojętne dla jego urody o czym świadczyła kolejna fałdka i większe boczki.
-Jaki macie samochód firmowy?
-Fiata uno.
-O matko niebieska! Dałoby radę go pożyczyć?
-Może..ale za darmo szef nie da, trzeba ze 100 zł wyłożyć.
-100 zł? Pogrzało skurwysyna?
-Chyba pogrzało- zgodził się Dzianni.
-Nic to, coś wymyśle- rzekła Monica i potruchtała do pokoju 48. Zapukała delikatnie, gdy wtem, drzwi się gwałtowanie otworzyły i z pokoju wybiegał Pulpecja dysząc i sycząc z wściekłości. Monica skorzystała z okazji i wślizgnęła się do pokoju tuż przed tym jak Geralt wyskoczył na korytarz i wrzasnął z całych sił:
- I nie wracaj tutaj gruba dziwko!!!!
Gdy wrócił do pokoju, wciąż dyszał z wysiłku.
-Czego znów chcesz?-zapytał uprzejmie.
-Cześć Geralciku - zaćwierkała Monica- wiesz...tak sobie pomyślałam, może poratowałbyś nas małą pożyczka?
- Na co kurwa znów chcesz pożyczać tu brudasie jebany?
Monikę połechtało nieco nazwanie jej brudasem, lubiła gdy ludzie utożsamiali ją z królewskim klanem, do którego należała.
- Oj na samochód..proszę...-jęczała żałośnie.
- Dobra, masz, znaj łaskę-mruknął Geralt- ale masz przynieść w zębach z 10% odsetkami. Plus prowizja 5%.
-Dobrze!
Monika wybiegła w podskokach.

2 komentarze:

  1. Kancelaria www.kacprzak.pl - korzystaliśmy z ich usług i musimy przyznać, że to profesjonaliści w każdym calu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kancelaria www.kacprzak.pl - korzystaliśmy z ich usług i musimy przyznać, że to profesjonaliści w każdym calu!

    OdpowiedzUsuń