Anemietka patrzyła zdziwiona na plastikowy kubek po jogobelli przyklejony pod jej biurkiem. Zauważyła cienki sznurek, który z jednej strony przymocowany był do kubka a drugi jego koniec niknął w przepastnej szufladzie Wulewu. Ana rozpoczęła gorączkowe rozmyślania, ale jej oszronione synapsy z trudem reagowały na wysiłki Any. Poczuła, że wielkie i silne (niemal chłopskie jak zdążyła pomyśleć Ana) dłonie podnoszą ją z podłogi. Ujrzała przed sobą zaciętą twarz Pulpecji. Pulpecja puściła ją i odsunęła się jakby dotykanie Any sprawiało jej ból.
-Dzięki- szepnęła Anemietka rozglądając się nieprzytomnym wzrokiem po biurze. Geralt siedział wpatrzony w monitor prowadząc jednocześnie rozmowę przez telefon.
-A co zrobiłaś na obiad? Dzianni jadł?Tak myślałem, francuski piesek-parsknął śmiechem Geralt przybierając wyraz twarzy wskazujący na skrajną pogardę.
W tym czasie wróciła Wulewu. Spojrzała zdziwiona na Anemietkę, którą rzadko widywano w pozycji stojącej. Ale Ana szybko osunęła się na krzesło i wróciła do przerwanych omdleniem aktywności zapominając o tajemniczym kubku po brzoskwiniowej jogobelli. Wulewu sprężystym krokiem ruszyła w stronę biurka starając się nie uronić ani słowa z rozmowy Geralta. Gdy przeszła obok Pulpecji, ta skrzywiła się nieznacznie. Wulewu lubiła się stroić w oryginalne, bazarowe kreacje, ale nieraz zapominała o prysznicu, co było uciążliwe zwłaszcza latem. Wychowana na wsi Pulpecja nie była szczególnie wrażliwa na zapachy, ale udawała, że jest inaczej aby sprawiać wrażenie delikatnej mieszkanki Wielkiego Miasta. W duchu zazdrościła Anie jej anemiczności i przewrażliwienia, ale nikt, nawet Geralt nie mógł się tego dowiedzieć. A co robi Geralt?Aha, znów rozmawia z Monicą. Czasem opowiadał Pulpecji o nieśmiesznych żartach, którymi Monica sypała jak z rękawa. Pulpecja zawsze uśmiechała się lekko z grzeczności. Nie znała osobiście Monici, widziała tylko, że jest Żydówką i ma problemy z nadwagą. Oraz, że ma beznadziejne poczucie humoru. Wiedziała też, zbliża się ślub Monici z niejakim Dziannim, który był wybredny i wyjątkowo zapatrzony w siebie co było nieustannym obiektem kpin Geralta i jego dziwnych znajomych.
Geralt z ulgą odłożył słuchawkę. Monica jak zawsze częstowała go nudnymi historiami z jej życia, który krążyło wokół niedokończonych studiów z pedagogiki, Dzianniego i konfliktów z siostrą Pyskacją. Geralt współczuł Monice zwłaszcza narcyzowatego Dzianniego, który ukrywał swoje pochodzenie ale za to pochodził z rodziny, do której Monica miała aspirację wejść.Rozejrzał się wokół siebie. Nic się nie zmieniło, zaczął odliczać minuty do końca pracy. Miał dziś w planach odwiedziny u swej siostry i ulubionego szwagra, którym ostatnio urodził się syn. Geralt zamierzał kupić pół litra dobrej wódki aby wspólnie z młodymi rodzicami, świętować ten fakt przy dźwiękach muzyki swej ukochanej Cygadytki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz