Nadszedł dzień ślubu Gianniego i Monici. Geralt przyjechał do Wsi Udającej Miasto, która niegdyś była jego domem i spotkał się z Matezem. Wracali właśnie z dyskontu, gdzie starali się kupić najtańsze wino, którego zażyczyła sobie Monica, gdy nagle natknęli się właśnie na pannę młodą. Wracała od fryzjera i makijażystki. Widząc ją, Geralt stwierdził nie bez satysfakcji, że makijażem nadwagi nie da się zatuszować.
-Jest i nasza bohaterka- zaśmiał się nieszczerze Matez- wyglądasz jak gejsza. "Lub ktoś inny z japońskiego kręgu kulturowego-pomyślał Geralt-na przykład pomalowany zawodnik sumo".
-Wiem, wiem, kwitnę jak co dzień- Monica jak zawsze starała się być zabawna- gdzie idziecie?
-Byliśmy w sklepie żeby...-wtem wypowiedź Geralta przerwały pierwsze nuty hitu Fila.
-Halo?-rzuciła zirytowana Monica do słuchawki- tusz jest w białym koszyku a szminka w kosmetyczce. Nie używaj pudru, musisz wyglądać naturalnie...tak, ten krem będzie dobry do Twojej cery, ale dopiero jak zmyjesz maseczkę-Monica wcisnęła czerwoną słuchawkę i wsunęła telefon do kieszenie dresów. Od pewnego czasu tylko dresy były w jej rozmiarze, ale ukrywała to mówiąc, że lubi w nich chodzić.
-To Pyskacja?-spytał domyślnie Matez.
-Nie, Dzianni-odparła kwaśno Monica. Wyrzucając do góry ręce zaczęła swe zwyczajowe żale- kurwa mać ja pierdole!Kupiliśmy buty Ryłko a tam kurwa nie ma znaczka Ryłko, w sensie na butach nie ma! Po chuj kupować te buty jak inni nie wiedzą, że masz Ryłko? Po chuj?? Dzianni dwa dni myślał co z tym zrobić kurwa mać. Napisaliśmy korektorem!
-A garnitur?-spytał uprzejmie Matez
-Babcia Dzianniego naszyła znaczek najki na plecach- Monica była wyraźnie dumna z pomysłowości babci Dzianniego. Lubiła podkreślać, że ona też będzie należała do tej rodziny. Wtem, jakby z podziemi, wyrosła przez nimi Pyskacja.
-Monica, znowu spierdoliłaś mi życie!! Patrz co ten fryzjer mi zrobił na głowie!! Kurwa!!
-Nie przeklinaj bo powiem mamie-odkrzyknęła hardo Monica w duchu drżąc przed gniewem Pyskacji
-No to mów!! Nic mnie to nie obchodzi!! Szukaj sobie nowej starszej!!!-Pyskacja nie miała pod ręką drzwi, którymi mogła by zwyczajowo trzasnąć, więc trzasnęła Monicę w jej szlachetny, żydowski nos i pobiegła raźno przed siebie.
-Wróci-powiedziała cicho Monica ocierając krew i łzy-zawsze wraca.
Matez i Geralt poszli w stronę mieszkania Mateza a Monica pobiegła przeprosić Pyskację i dopilnować procesu tworzenia bukietu ślubnego. Skąpstwo Monici było powszechnie znane a ona sama była z tego dumna, dlatego ślubny bukiet robił dla niej Dzianni, który jak było wiadomo, umiał zrobić wszystko (nawet jeżeli miało to zająć trzy dni).
-Wyglądała jak zjeb-ocenił Matez gdy Monica oddaliła się na bezpieczną odległość.
-Nie da się ukryć- zgodził się Geralt.
Dotarli niebawem do mieszkania gdzie czekały na nich dziewczyna Mateza-Minia i Halina-przyjaciółka naszych bohaterów.
-Co im kupiłaś Halina?-spytał wesoło Geralt
Halina uniosła głowę:
- Maaaszynkęęęę................dooo....roooooobieniaaaaa................tofu.
Geralt zamarł. Dzianni, tak jak Halina, był weganinem w przeciwieństwie do mięsożernej Monici. Był to punkt zapalny ich wszystkich kłótni. Halina podkochiwała się w Dziannim...Geralt do tej pory uważał, że Halina jest tylko trochę bardziej inteligentna od rybki w akwarium, ale to co teraz zrobiła zdawało się temu zaprzeczać.
-Ale Monica nie lubi tofu a Dzianni tak. Moim zdaniem mogą się o to pokłócić- Minia jak zawsze służyła mądrym słowem. Matez przewrócił oczami a Geralt bez słowa zaczął pakować do koperty dla nowożeńców pocięte gazety.
CDN....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz