wtorek, 25 lutego 2014

Odcinek 6

Monica siedziała wściekła przy komputerze. Minęło już 30 minut od kiedy zamieściła na pejsbuku zdjęcia z ich ślubu a miały dopiero kilka lajków. Nagle poczuła zapach Dzianni&Dzianni, które jej mąż dostał od rodziców przed ślubem. Była to specjalnie przez nich skomponowana mieszanka zlewek z perfum sprzedawanych przez pobratymców na okolicznych targach.
-Co się stało?-spytał Dzianni  przymilnym głosem. Dostali na ślub maszynkę do robienia tofu i miał nadzieję, że żona uraczy go dziś tofucznicą.
-Jak to co??? Wchodziłeś na pejsa? Prawie nikt nie polajkował naszych zdjęć!
-No i? A nie możesz sama polajkować? -na twarzy Dzianniego jak zwykle nie widniała żadna  głębsza refleksja.
-Czy Ty w ogóle  wiesz jak działa pejsbuk???- spytała Monica z rozpaczą- ktoś inny musi to zrobić! Ale chujki. Na wesele to przyszli, ale zdjęć nie polajkują! I po co było wynajmować Dacewskiego?? Po co wymyślne pozy i retusz? Po co…
-Kurwa!!!-wrzasnął Dzianni przejmująco przerywając słowotok Monici.
-Co się stało?-spytała zatrwożona. Dzianni rzadko wpadał w taką złość. Teraz stał jak posąg wpatrując się w małe lusterko, z którym nigdy się nie rozstawał.
-Jaki lakier do włosów kupiłaś?!
-Wella Jedwabisty Włos…
-Czy Ty się nigdy nie nauczysz kobieto?! Po Jedwabistym Włosie mam łupież!! Wiesz, że toleruje tylko Taft Zajebisty Look!
-Wella była w promocji…-zaczęła się nieporadnie tłumaczyć Monica.
-Dość!-uciął Dzianni- lecę do Daria, może coś poradzi, a Ty zrób mi tofucznicę- nakazał Dzianni w biegu zakładając różowe najeczki.



Geralt leniwie przeglądał strony na pejsbuku. Monica dodała kilka zdjęć ze ślubu i wesela. Geralt zaśmiał się w duchu. Wybrała oczywiście takie, na których nie wyglądała jak szafa. Wiedział, że musi polajkować bo w przeciwnym razie Monica nie da mu żyć. Ale tymczasem niech się jeszcze trochę pomęczy. Lajków był mało, Monica i Dzianni nie cieszyli się sympatią znajomych. Zobaczył ikonkę wiadomości. Halina. Geralt był zdziwiony. Od czasu wesela nie odzywała się do niego.  Nocowali u Mateza, który przygotował dla wszystkich jedno łóżko, jedną poduszkę i nawet wspólny ręcznik. Matez był oszczędny, więc wszyscy mieli się myć też  w tej samej wodzie. Geralt, nie oglądając się za siebie, pobiegł do wanny. Halina niestety nie słynęła z refleksu, przez co musiała się myć ostatnia i wyszła z wanny bardziej brudna niż do niej weszła. Wycieranie się mokrym ręcznikiem też pewnie nie było przyjemne więc Geralt nieco rozumiał jej rozgoryczenie i  tym bardziej był zdziwiony gdy przeczytał, że Halina zaprasza jego i Pulpecję na parapetówkę. Przetarł zdumiony oczy, gdy zauważył, że zaprasza ich na dziś! Chwycił szybko telefon. Geralt mógł sobie darować dużo rzeczy, ale nie darmową wyżerkę. Usłyszał w słuchawce głos Pulpecji.
-Hej Pulpa, maj dir. Masz dziś trochę tajmu?-zaświergotał. Niemal słyszał jak Pulpecja zgrzytnęła zębami.
-Polski jest dla ciebie za trudny Ciotek? Myślisz, że jak znasz włoski to jesteś ode mnie lepszy?!
Geralt nieomal parsknął śmiechem ale udało mu się powstrzymał wzbierający chichot. Nie chciał iść do Haliny sam.
-Przepraszam Pulpi. Halina zaprasza nas dziś na parapetówkę, idziesz?
-Mogę- zgodziła się łaskawie Pulpecja upajając się chwilą władzy nad Geraltem.
O 21 z minutami stanęli przed drzwiami Haliny. Blok znajdował się już na obrzeżach dzielnicy i był nieco odrapany, ale brak było tak charakterystycznych dla tej okolicy dzieci z fajkami, więc Geralt i Pulpecja uznali, że jest miło. Halina otworzyła im z zagadkowym uśmiechem i poprowadziła ich do suto zastawionego stołu. Czego tam nie było! Winogrona białe, winogrona różowe, winogrona bez pestek, winogrona z pestkami…haliński  róg obfitości. Geraltowi i Pulpie zaświeciły się oczy i jednocześnie zrobiło im się wstyd, że przyszli tylko z piwami na tę królewską ucztę.
-Przyszliśmy jak szczur na otwarcie kanału-szepnął Geralt. Pulpecja zaperzyła się jak zwykle.
-To jakaś aluzja do…
-Cicho- zgromił ją Geralt- jedz i korzystaj!
Zasiedli przy stole upajając się zapachami i widokami. Halina była powściągliwa jak zawsze a w tle zamiast muzyki jak zawsze leciał kanał sportowy. Geralt zaczął łapczywie konsumpcję, Pulpecja mu wtórowała. Po chwili oboje zaczęli osuwać się na dywan….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz