Monica siedziała wściekła przy komputerze. Minęło już 30
minut od kiedy zamieściła na pejsbuku zdjęcia z ich ślubu a miały dopiero kilka
lajków. Nagle poczuła zapach Dzianni&Dzianni, które jej mąż dostał od
rodziców przed ślubem. Była to specjalnie przez nich skomponowana mieszanka
zlewek z perfum sprzedawanych przez pobratymców na okolicznych targach.
-Co się stało?-spytał Dzianni przymilnym głosem. Dostali na ślub maszynkę
do robienia tofu i miał nadzieję, że żona uraczy go dziś tofucznicą.
-Jak to co??? Wchodziłeś na pejsa? Prawie nikt nie
polajkował naszych zdjęć!
-No i? A nie możesz sama polajkować? -na twarzy Dzianniego
jak zwykle nie widniała żadna głębsza
refleksja.
-Czy Ty w ogóle wiesz
jak działa pejsbuk???- spytała Monica z rozpaczą- ktoś inny musi to zrobić! Ale
chujki. Na wesele to przyszli, ale zdjęć nie polajkują! I po co było wynajmować
Dacewskiego?? Po co wymyślne pozy i retusz? Po co…
-Kurwa!!!-wrzasnął Dzianni przejmująco przerywając słowotok
Monici.
-Co się stało?-spytała zatrwożona. Dzianni rzadko wpadał w
taką złość. Teraz stał jak posąg wpatrując się w małe lusterko, z którym nigdy
się nie rozstawał.
-Jaki lakier do włosów kupiłaś?!
-Wella Jedwabisty Włos…
-Czy Ty się nigdy nie nauczysz kobieto?! Po Jedwabistym
Włosie mam łupież!! Wiesz, że toleruje tylko Taft Zajebisty Look!
-Wella była w promocji…-zaczęła się nieporadnie tłumaczyć
Monica.
-Dość!-uciął Dzianni- lecę do Daria, może coś poradzi, a Ty
zrób mi tofucznicę- nakazał Dzianni w biegu zakładając różowe najeczki.
Geralt leniwie przeglądał strony na pejsbuku. Monica dodała
kilka zdjęć ze ślubu i wesela. Geralt zaśmiał się w duchu. Wybrała oczywiście
takie, na których nie wyglądała jak szafa. Wiedział, że musi polajkować bo w
przeciwnym razie Monica nie da mu żyć. Ale tymczasem niech się jeszcze trochę
pomęczy. Lajków był mało, Monica i Dzianni nie cieszyli się sympatią znajomych.
Zobaczył ikonkę wiadomości. Halina. Geralt był zdziwiony. Od czasu wesela nie
odzywała się do niego. Nocowali u
Mateza, który przygotował dla wszystkich jedno łóżko, jedną poduszkę i nawet
wspólny ręcznik. Matez był oszczędny, więc wszyscy mieli się myć też w tej samej wodzie. Geralt, nie oglądając się
za siebie, pobiegł do wanny. Halina niestety nie słynęła z refleksu, przez co musiała
się myć ostatnia i wyszła z wanny bardziej brudna niż do niej weszła.
Wycieranie się mokrym ręcznikiem też pewnie nie było przyjemne więc Geralt
nieco rozumiał jej rozgoryczenie i tym
bardziej był zdziwiony gdy przeczytał, że Halina zaprasza jego i Pulpecję na
parapetówkę. Przetarł zdumiony oczy, gdy zauważył, że zaprasza ich na dziś!
Chwycił szybko telefon. Geralt mógł sobie darować dużo rzeczy, ale nie darmową
wyżerkę. Usłyszał w słuchawce głos Pulpecji.
-Hej Pulpa, maj dir. Masz dziś trochę tajmu?-zaświergotał.
Niemal słyszał jak Pulpecja zgrzytnęła zębami.
-Polski jest dla ciebie za trudny Ciotek? Myślisz, że jak
znasz włoski to jesteś ode mnie lepszy?!
Geralt nieomal parsknął śmiechem ale udało mu się
powstrzymał wzbierający chichot. Nie chciał iść do Haliny sam.
-Przepraszam Pulpi. Halina zaprasza nas dziś na parapetówkę,
idziesz?
-Mogę- zgodziła się łaskawie Pulpecja upajając się chwilą
władzy nad Geraltem.
O 21 z minutami stanęli przed drzwiami Haliny. Blok
znajdował się już na obrzeżach dzielnicy i był nieco odrapany, ale brak było
tak charakterystycznych dla tej okolicy dzieci z fajkami, więc Geralt i
Pulpecja uznali, że jest miło. Halina otworzyła im z zagadkowym uśmiechem i
poprowadziła ich do suto zastawionego stołu. Czego tam nie było! Winogrona
białe, winogrona różowe, winogrona bez pestek, winogrona z
pestkami…haliński róg obfitości.
Geraltowi i Pulpie zaświeciły się oczy i jednocześnie zrobiło im się wstyd, że
przyszli tylko z piwami na tę królewską ucztę.
-Przyszliśmy jak szczur na otwarcie kanału-szepnął Geralt.
Pulpecja zaperzyła się jak zwykle.
-To jakaś aluzja do…
-Cicho- zgromił ją Geralt- jedz i korzystaj!
Zasiedli przy stole upajając się zapachami i widokami.
Halina była powściągliwa jak zawsze a w tle zamiast muzyki jak zawsze leciał
kanał sportowy. Geralt zaczął łapczywie konsumpcję, Pulpecja mu wtórowała. Po
chwili oboje zaczęli osuwać się na dywan….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz